Na pewno każda kobieta i co najmniej co drugi mężczyzna codziennie zmaga się ze swoją fryzurą. Zwykliśmy nawet mawiać, że mamy „bad hair day” co oznacza, że nie wiadomo dlaczego – czy ze względu na pogodę, na wiatr, deszcz czy zbyt dużą wilgotność, a może w związku ze zbyt niskim lub wysokim ciśnieniem nasza fryzura zwyczajnie nie chce osiągnąć względnego ładu i na głowie powstaje nam coś na kształt gniazda dla wróbli.
Włosy i ich nieład to odwieczny problem milionów ludzi na całym świecie. Czasem zastanawiamy się dlaczego w szkołach nie ma specjalnych lekcji o tym, jak układać włosy, jak dobierać produkty, w jakiej ilości aplikować szampony, odżywki, pomady, żele i pianki. Każdy z nas uczy się tego w ciągu swojego życia, na przykładzie własnych lub cudzych błędów. Tylko nieliczni mają to szczęście, że są posiadaczami bezproblemowych włosów, które bez względu na pogodę, w każdych warunkach atmosferycznych prezentują się dobrze.
W okresie przedszkola i na początku szkoły podstawowej generalnie nie narzekamy na swoją fryzurę. Nie obchodzi nas ona za bardzo a to, jak wygląda zależy w dużym stopniu od mamy. Nie martwimy się więc o to, jak układać włosy, bo mama lub babcia robi to za nas. Dziewczynki, które mają dłuższe włosy często spotkamy w uroczych mysich ogonkach, w kolorowych spineczkach, w wesołych kucykach lub ze swobodnie rozpuszczonymi włosami i na przykład opaską okalającą głowę. Chłopcy mają ten problem z głowy- krótkie włosy wystarczy co dzień rano przeczesać szczotką, aby wyglądały dobrze i schludnie. Często w przedszkolu mamy dziewczynek rywalizują ze sobą, wymyślając coraz to bardziej misterne upięcia i ciekawe ozdoby na włosy swoich ukochanych córeczek. Dziewczynkom także się to podoba i z chęcią poddają się tym zabiegom. Podczas pierwszej komunii świętej możemy spotkać dziewczynki wyglądając dosłownie jakby szły na ślub. Upięcia ich włosów wykonywane są przez profesjonalistów, przez co wymyślne loki i koczki na karku wyglądają, jakby były przygotowane dla panny młodej. Poza tymi sytuacjami warto jednak postawić na minimalizm, wszak są to tylko dzieci gotowe do zabawy, chodzenia po drzewach, ślizgania się na zamarzniętej wodzie i wygłupach. Mycie dwa lub trzy razy dziennie spokojnie wystarczy, aby włosy małych dzieci pozostawały czyste, błyszczące i łatwo można było je ułożyć.
Gimnazjum i szkoła średnia to okres buntu. Dziewczynki wtedy dzielą się na dwie grupy- te grzeczne, piękne i ładnie ubrane, oraz tak zwane buntowniczki. Ktoś powinien pomyśleć i napisać książkę o tym, jak układać włosy będąc uczniem gimnazjum i liceum.
Grupa buntowniczek najczęściej obcina swoje włosy bardzo krótko i farbuje je na jakiś ciemny odcień. W połączeniu z czarnymi strojami, dużą ilością kolczyków i mrocznym makijażem tworzy to bardzo odważny zestaw. Nie powinniśmy jednakże zabraniać swoim dzieciom tego typu eksperymentów. Życie pokazuje, że zaledwie maleńki procent pozostaje w tym wymyślonym przez siebie wizerunku. Jest to najczęściej tylko chwilowa fascynacja zespołem grającym rockową muzykę lub starszymi koleżankami ze szkoły, które nagle z jakiegoś powodu stały się idolkami dla naszych pociech. Dajmy im więc przez jakiś czas wolną rękę- jeśli chcą mieć krótkie włosy, nosić czarne ubrania i słuchać rocka lub metalu, nie powinniśmy im tego zabraniać, a wręcz wspierać je w ich fascynacji, która na pewno szybko minie.
Drugi typ występujący w gimnazjum i szkole średniej, to tak zwane modne uczennice. O tym, jak układać włosy w stylu amerykańskich idolek nastolatek przeczytały na ulubionych stronach internetowych lub w kolorowych magazynach, a teraz wiernie kopiują modne fryzury rodem z zachodu. Miodowy blond, hollywoodzkie fale, odważne cieniowania to efekt oddziaływań zza oceanu. To nic złego, że nasze córki chcą wyglądać modnie i inspirują się swoimi idolami. Jeśli wizyta w salonie fryzjerskim nie będzie kosztowała fortuny, możemy naszym córkom pozwolić od czasu do czasu na taką modną zmianę.
Kiedy jesteśmy już dorośli, teoretycznie wiemy już jak układać włosy, aby wyglądać dobrze w swojej fryzurze. Od lat praktykujemy pewne uczesania, mamy swoje ulubione odżywki i szampony, a raz na pół roku odwiedzamy swojego fryzjera, aby doprowadzić naszą fryzurę do ładnego kształtu. W dużych miastach wizyta w salonie fryzjerskim to niejednokrotnie wydatek rzędu kilkuset złotych. Zwykłe podcięcie kosztuje około pięćdziesięciu złotych, a jeśli chcemy rozjaśnić swoją czuprynę refleksami, położyć modne sombre czy zdecydować się na kompletną zmianę wizerunku musimy liczyć się z tym, ze przyjdzie nam zapłacić naprawdę wielką sumę pieniędzy.

[Głosów:0    Średnia:0/5]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here